Cashew Time

2010-09-05
22:40:21

Babyville

Z kwartalnych notek płynnie przechodzimy do rocznych, a kolejnej należy spodziewać się w roku 2020 (w którym to zapewne będę kurwić na polski system edukacji i egzaminy sześcioklasisty, for sure, ewentualnie oznajmię, że właśnie zostałam babcią). A nie, przepraszam, przecież w międzyczasie trzeba zaliczyć koniec świata. Nie sądzę, żeby blogi były jak karaluchy i przetrwały wszystko, więc pozostaje ten, no, CARPE DIEM i  liczne mądrości życiowe generowane przez Paulo Coelho (coś tam coś tam usiadła i zapłakała).

Co ja tu chciałam, a. Chciałam napisać, że pisać długich form już nie potrafię. Ni chuja. Za to nadal klnę jak szewc, więc macierzyństwo BYNAJMNIEJ nie łagodzi obyczajów, a śmiem twierdzić, że wręcz przeciwnie. Na szczęście pierwszym słowem Antoniego okazała się być LAMPA, a umówmy się, że mogło być dużo dużo gorzej.  Poza tym ta lampa to przypadek i miał na myśli MAMA, a że gapił się przy tym w sufit? Tłumaczę rewerencją dla pani matki.

No masz, a ja znowu o moim dziecku, a tu tyle interesujących tematów dookoła... (chwilowo straciłam wątek, gdyż telewizor powiedział do mnie REFORMUJ SWOJĄ PUPĘ, a ja nie chcę, gdyż rozłożysty zad to mój znak firmowy, bez niego nie byłabym sobą, z reform preferuję likwidację KRUS, na przykład, ale rozumiem, że łatwiej zreformować nawet największą dupę, niż narazić się koalicjantowi. W sumie tłumaczyłoby to jędrne zadki Tuska i posła Nowaka - nie mogą mnie za to pozwać, nie? Jakby co, to jestem ubogą staruszką zbierającą chrust, olaboga. Z jedenastomiesięcznym synem na plecach).

No właśnie. Za trzy dni JEDENASTOMIESIĘCZNYM. Więc Państwo wybaczą, ale inne tematy zeszły na drugi plan.  Gdybym potrafiła pisać o macierzyństwie, pisałabym. Niestety trochę mi się to wszystko wymyka. Z nadejściem ery Antoniego w naszym życiu zmieniło się wszystko. Ja wiem, że teraz en vogue jest głoszenie, że jak to, ALEŻ MON DIEU, dziecko nic w moim życiu nie zmieniło i OCZYWIŚCIE mnie wcale nie ogranicza (hence noworodki w epicentrum niedzielnego sajgonu w centrum handlowym Plaza),  no i dobrze, was miłe panie nie ogranicza, mnie jednakowoż tak, jak cholera.

I nie chodzi tu wcale o uwiązanie fizyczne (po czterech miesiącach bez snu – i jak mówię bez snu, to mam na myśli BEZ SNU, za to z dzieckiem u piersi co 60 minut – bez wyrzutów sumienia nabiłam Antoniego w butelkę, zatrudniłam nianię na kilka godzin w tygodniu i odzyskałam swoje cycki dla siebie), ale psychiczne. No cholera, jakby nie było, to jest mój synuś puchaty, którego cztery kilo wyrosło z czterech milimetrów stwora z ogonem ujrzanego na pierwszym usg. Gdziekolwiek jestem, gdziekolwiek pojadę w celach rekreacyjno-alkoholowych, mam na czole (od wewnątrz) wypisane, że ja, Katarzyna, jestem MATKĄ. I ode mnie zależy, czy wychowam szczęśliwego, poukładanego faceta, czy też Woody’ego Allena (nie, nie zależy mi, żeby Antek był wybitny za cenę neurozy. Neuroza bywa oczywiście pociągająca, a często zabawna, jednakowoż thanks, but no thanks).

Więc oczywiście jestem wielkim wyrzutem sumienia, gdy chwilami ten puchaty blond aniołek doprowadza mnie do granicy wytrzymałości. W końcu JESZCZE kwalifikuje się jako niemowlak, to co ja zrobię z dwulatkiem? Założę sobie papierową torebkę za uszy na stałe i będę w nią oddychać? Nie wiem. Wiem tylko, że warto było, jak cholera. Warto.

Do tego stopnia, że gdy Antoni śpi, tuląc do siebie swoich nieodłącznych towarzyszy, Pana Myszkę i Pana Królika, patrzę na niego i myślę, że tak zajebiste dziecko powinno mieć rodzeństwo. Pielęgnuję w sobie tę myśl wieczorem, gdy zasypiam, po czym budzę się i z każdą mijającą godziną myśl jest jakby MNIEJ WYRAŹNA, dematerializując się około 18:00. Po czym o 19:00 Antoni śpi, tuląc do siebie... (i tak dalej). Man, do I need help.

No dobra, pozdrawia Was wersja mini-me Tomasza Karolaka.

cashew

2010-11-16
18:42:52

nieno. karolak nakrywa się papciami :)

wonderwoman |

2010-10-14
11:56:56

Ah! En forme, je vois. Comme d'hab, no?
Bardzo miło. A mini-me wygląda tak słodko, że aż prychnąłem radośnie ze śmiechu, jak mi się ukazał. No produkt, że tak powiem, eksportowy! (to takie "wspomnienie z PRLu", bez żadnych niepotrzebnych podtekstów.)
Eee... no to chyba pozostaje tylko powiedzieć keep up the good work! Hmm?

Morte |

2010-10-05
20:44:02

Jak dobrze, że wreszcie napisałaś! Czytam Twojego bloga od lat i uwielbiam każde słowo. Bałam się, że już więcej nie napiszesz. Sama mam 8-miesięczną córeczkę i Twoje relacje są dla mnie tak aktualne! Dziękuję, ciągle mając nadzieję, że zaczniesz pisać częściej...

zuza | zuza_marecka@icpnet.pl

2010-10-01
18:50:39

oczy po Tobie??
sliczny :)

b. |

2010-09-25
14:12:06

"Pierwsze dziecko zmienia wszystko" - jest taka książka.

A syna masz przystojnego, że hoho!

dama-pik |

2010-09-24
18:09:29

Boski jest :-)))

samotna-mamusia |

2010-09-21
14:51:39

no dobrze, z bólem przyznaję, i ca m'arrache la gueule, jak mówią Francuzi, ale jednak przyznaję, że Antoni jest zarąbiście przystojny

zupa |

2010-09-18
08:23:53

tak, rodzenstwo :)))) to pisalem ja, pan tik-tak ))))))))

andy |

2010-09-14
23:15:15

warto było zaglądać co miesiąc :) i tak, mnie też macierzyństwo nie ułagodziło, a nawet wprost przeciwnie: nikt mnie nie doprowadzał do takiej furii jak własne dzieci.

A rodzeństwo koniecznie!

Chuda |

2010-09-14
23:01:49

jednak warto tu zagladac raz na czas. Antek niesamowity! pozdr

inis |

2010-09-10
20:45:24

Piękne dziecię :)
Karolak niech się schowa do mysiej dziury.
Pozdrowienia dla rodzinki i dzięki za to, że chociaż blip jeździ regularnie.

czytelniczka |

2010-09-10
15:34:23

tylko czemu tam jest napisane, że długich form nie potrafi, skoro widać czarno na hmmm... ecru, że potrafi!!
ech cashew no. starałabyś się odrobinę częściej...
Śliczny :)

ds |

2010-09-08
19:27:48

W roku 2020 to bedziemy juz czytac blog Antoniego :)

memody |

2010-09-07
18:28:51

Antoni fachowo czaruje uśmiechem, aż trudno oderwać wzrok :)

Ali |

2010-09-06
22:46:22

jaka niespodzianka! i jaki Niebieskooki!:))

ar. |

2010-09-06
15:47:39

no wreszcie!!

kot |

2010-09-06
15:00:37

ha, w kwestii karmienia, to ja przetrwałam tydzień. I never again. Antonio czarujący do bólu

Meg |